Spis treści:
- Ceny nieruchomości w 2026 roku - wzrosty są, ale rynek stał się bardziej zróżnicowany
- Rynek pierwotny w 2026 roku - nowe mieszkania nadal drożeją
- Rynek wtórny w 2026 roku - więcej możliwości negocjacji
- Mieszkanie z rynku pierwotnego czy wtórnego - co jest tańsze w 2026 roku?
- Ceny domów w 2026 roku - rynek zachowuje się inaczej niż segment mieszkań
- Dlaczego kupujący coraz częściej szukają mniejszych domów?
- Dom z rynku pierwotnego czy wtórnego - co wybrać?
- Koszty budowy również wpływają na ceny nowych nieruchomości
- Podaż nowych mieszkań i domów w 2026 roku
- Kredyty hipoteczne mogą ponownie zwiększać popyt na nieruchomości
- Czy ceny nieruchomości spadną w drugiej połowie 2026 roku?
- Czy warto kupić mieszkanie lub dom w 2026 roku?
- Dom czy mieszkanie - co bardziej opłaca się w 2026 roku?
- Ceny mieszkań i domów w 2026 roku - podsumowanie
Ceny nieruchomości w 2026 roku - wzrosty są, ale rynek stał się bardziej zróżnicowany
Jedną z najważniejszych informacji pozwalających ocenić sytuację na polskim rynku mieszkaniowym są dane Głównego Urzędu Statystycznego. Według GUS w pierwszym kwartale 2026 roku ceny lokali mieszkalnych w Polsce były średnio o 6% wyższe niż w analogicznym okresie 2025 roku. W porównaniu z ostatnim kwartałem 2025 roku wzrosły natomiast o 2,3%.
Warto jednak spojrzeć głębiej, ponieważ dane dla poszczególnych segmentów rynku są różne. Na rynku pierwotnym ceny w pierwszym kwartale 2026 roku wzrosły o 6,8% rok do roku, natomiast na rynku wtórnym o 5,2%. W ujęciu kwartalnym było odwrotnie: nowe lokale zdrożały o 1,9%, podczas gdy mieszkania z drugiej ręki o 2,6%.
Nie oznacza to jednak, że mieszkania w całej Polsce drożeją w jednakowym tempie. Dane dotyczące pierwszego kwartału pokazują duże różnice regionalne. W stosunku do poprzedniego kwartału najsilniejszy wzrost indeksu cen lokali mieszkalnych GUS zanotował w województwie mazowieckim – o 3,6%. W województwie lubuskim było to 3,1%, podlaskim 2,9%, a wielkopolskim i pomorskim po 2,6%. Jednocześnie w województwie łódzkim indeks spadł o 0,7%.
Dlatego mówiąc o cenach nieruchomości w Polsce w 2026 roku, należy uważać na ogólnopolskie średnie. Rynek nieruchomości staje się coraz bardziej lokalny. Nawet w obrębie jednego miasta różnica pomiędzy mieszkaniem w dobrze skomunikowanej dzielnicy a lokalem znajdującym się kilka kilometrów dalej może być większa niż średnia roczna zmiana cen dla całego miasta.
Rynek pierwotny w 2026 roku - nowe mieszkania nadal drożeją
Rynek pierwotny pozostaje segmentem, w którym trudno znaleźć szeroko zakrojone nominalne spadki cen. Deweloperzy częściej konkurują promocjami, możliwością negocjacji, miejscami postojowymi w cenie czy harmonogramem płatności niż poprzez oficjalne obniżanie cenników całych inwestycji.
Dane portalu RynekPierwotny.pl pokazują, że w lipcu 2026 roku średnia cena ofertowa metra kwadratowego dla analizowanych największych miast wynosiła około 15,5 tys. zł i była o około 6% wyższa niż rok wcześniej. Najdroższa pozostawała Warszawa ze średnią na poziomie około 19,8 tys. zł/m². W Gdańsku było to około 18,6 tys. zł/m², w Krakowie 17,2 tys. zł/m², we Wrocławiu 15,9 tys. zł/m², a w Poznaniu około 14,3 tys. zł/m². Znacznie niższe stawki można było znaleźć między innymi w Kielcach, Bydgoszczy czy Łodzi.
Trzeba przy tym pamiętać, że są to ceny ofertowe, a nie ostateczne ceny wpisywane do aktów notarialnych. Różnica jest istotna, ponieważ kupujący może uzyskać rabat, dodatkowe wyposażenie, miejsce postojowe lub inne korzyści, które nie zawsze widoczne są w statystyce ceny za metr kwadratowy.
Ciekawa sytuacja miała miejsce w drugim kwartale 2026 roku. Według danych BIG DATA RynekPierwotny.pl w siedmiu największych aglomeracjach sprzedano około 11,9 tys. nowych mieszkań. Było to niemal 20% mniej niż w bardzo mocnym pierwszym kwartale, a jednocześnie wynik zbliżony do osiągniętego rok wcześniej. Mimo osłabienia sprzedaży ceny w większości największych metropolii pozostawały stosunkowo stabilne.
W lipcu sytuacja ponownie zaczęła wyglądać korzystniej dla sprzedających. Dane Otodom wskazują, że na siedmiu największych rynkach liczba mieszkań deweloperskich dostępnych w sprzedaży spadła poniżej 60 tys., a sprzedaż była o 12% wyższa niż rok wcześniej. Co istotne, w pierwszych siedmiu miesiącach 2026 roku sprzedano o około 15% więcej nowych mieszkań, niż deweloperzy wprowadzili w tym czasie do oferty.
Jeżeli taka relacja utrzyma się przez kolejne miesiące, przestrzeń do dużych obniżek cen nowych mieszkań będzie ograniczona. Nie oznacza to automatycznie kolejnej fali gwałtownego wzrostu, ale malejąca oferta przy utrzymującym się popycie jest czynnikiem sprzyjającym stabilizacji lub stopniowym podwyżkom.
Rynek wtórny w 2026 roku - więcej możliwości negocjacji
Nieco inaczej wygląda rynek wtórny nieruchomości w 2026 roku. Oficjalne dane GUS pokazują wprawdzie wzrost cen o 5,2% rok do roku w pierwszym kwartale, ale dane z kolejnych miesięcy wskazują na wyraźne różnice pomiędzy poszczególnymi miastami.
W czerwcu 2026 roku ceny ofertowe mieszkań używanych w siedmiu największych miastach nadal były nominalnie wyższe niż rok wcześniej. W Trójmieście wzrost wynosił około 6,9%, a w Poznaniu 4,7%. W Warszawie było to około 2,7%. Zupełnie inaczej wyglądała sytuacja w Łodzi i Katowicach, gdzie wzrost wyniósł zaledwie około 0,2% rok do roku. Przy inflacji wynoszącej w czerwcu 2,5% oznaczało to realny, czyli uwzględniający zmianę wartości pieniądza, spadek cen w tych dwóch miastach.
Rynek wtórny jest również bardziej podatny na negocjacje. Właściciel mieszkania, który chce przeprowadzić się do większej nieruchomości, otrzymał mieszkanie w spadku albo potrzebuje szybko sfinalizować sprzedaż, może być zdecydowanie bardziej elastyczny cenowo niż firma deweloperska posiadająca kilkadziesiąt lokali w jednej inwestycji.
Kupujący nie powinien więc oceniać oferty wyłącznie przez pryzmat ceny widocznej w ogłoszeniu. W 2026 roku szczególnie ważne jest porównanie podobnych mieszkań wystawionych w tej samej okolicy oraz sprawdzenie, jak długo dana oferta pozostaje na rynku. Jeżeli nieruchomość jest sprzedawana od kilku miesięcy, a jej cena jest wyższa od konkurencyjnych lokali, możliwość negocjacji może być znaczna.
Mieszkanie z rynku pierwotnego czy wtórnego - co jest tańsze w 2026 roku?
Nie istnieje już prosta zasada mówiąca, że mieszkanie z rynku wtórnego musi być znacznie tańsze od nowego. W atrakcyjnych dzielnicach dużych miast lokale w kilkuletnich budynkach, wykończone w dobrym standardzie i gotowe do natychmiastowego zamieszkania mogą kosztować tyle samo, a czasami nawet więcej niż mieszkania w inwestycjach deweloperskich położonych dalej od centrum.
Przykładem jest Kraków, gdzie w połowie 2026 roku różnica pomiędzy przeciętnymi cenami mieszkań nowych i używanych wynosiła według danych Otodom zaledwie około 1%. Jeszcze ważniejszy jest fakt, że blisko 15% ofert mieszkań zaliczanych do rynku wtórnego w serwisie Otodom dotyczyło w połowie roku budownictwa powstałego po 2020 roku. Rynek wtórny nie oznacza więc automatycznie starego bloku wymagającego generalnego remontu.
Porównując ceny, trzeba uwzględnić całkowity koszt zakupu. Lokal deweloperski sprzedawany za 700 tys. zł może wymagać wydania kolejnych kilkudziesięciu lub nawet ponad 100 tys. zł na wykończenie, kuchnię, zabudowy i wyposażenie. Mieszkanie używane za 750 tys. zł może natomiast nadawać się do natychmiastowego zamieszkania. Z drugiej strony w starszej nieruchomości warto sprawdzić stan instalacji, okien, części wspólnych budynku czy wysokość funduszu remontowego, ponieważ pozornie korzystna cena zakupu może oznaczać duże wydatki po kilku latach.
Ceny domów w 2026 roku - rynek zachowuje się inaczej niż segment mieszkań
Jeszcze ciekawiej wygląda porównanie mieszkań z domami jednorodzinnymi. Segment domów jest bardziej zróżnicowany, ponieważ na cenę wpływa nie tylko powierzchnia budynku, ale również wielkość i wartość działki, lokalizacja, rok budowy, technologia, standard energetyczny oraz stan techniczny.
Dane transakcyjne Cenatorium, opublikowane przez Bankier.pl, wskazują, że w pierwszym kwartale 2026 roku domy jednorodzinne w największych miastach ponownie zaczęły drożeć. Średnia cena transakcyjna domu w Warszawie wynosiła około 11 993 zł/m² i była o 9,1% wyższa niż rok wcześniej. W Krakowie było to 11 567 zł/m² (+5,3% r/r), we Wrocławiu 11 480 zł/m² (+6,1%), w Gdańsku 11 243 zł/m² (+6,1%), w Poznaniu 9837 zł/m² (+5%), natomiast w Łodzi około 8209 zł/m², czyli o 9,2% więcej niż rok wcześniej.
Co interesujące, w analizowanym okresie domy drożały szybciej niż duże mieszkania o powierzchni powyżej 80 m². W Warszawie ceny domów były około 9% wyższe niż rok wcześniej, podczas gdy ceny dużych mieszkań wzrosły o niespełna 3%. Jeszcze bardziej widoczna była różnica w dłuższym okresie – od pierwszego kwartału 2024 do pierwszego kwartału 2026 roku ceny domów wzrosły o blisko 18%, natomiast dużych mieszkań o około 1,6%.
Nie oznacza to jednak, że każdy dom jest droższy od porównywalnego mieszkania. Cena metra kwadratowego domu na przedmieściach może być zdecydowanie niższa od ceny metra mieszkania w centrum miasta. Problemem staje się natomiast większy metraż. Nawet przy niższej stawce za metr całkowita cena zakupu domu często przekracza cenę typowego mieszkania o powierzchni 50–70 m².
Dlaczego kupujący coraz częściej szukają mniejszych domów?
Zmienia się również struktura rynku nowych domów. Dane Otodom wskazują, że deweloperzy dostosowują ofertę do możliwości finansowych klientów i coraz częściej budują niewielkie domy, bliźniaki oraz szeregowce zamiast dużych budynków wolnostojących.
Na początku 2026 roku przeciętny dom deweloperski oferowany w granicach siedmiu największych miast miał około 126 m² powierzchni. W ich aglomeracjach było to natomiast około 112 m². Oznacza to, że deweloperska oferta na przedmieściach coraz częściej konkuruje bezpośrednio z dużymi mieszkaniami.
Dla rodziny rozważającej zakup mieszkania o powierzchni 80–90 m² alternatywą może być więc niewielki segment lub bliźniak o powierzchni około 100–120 m² położony kilkanaście kilometrów od centrum. Trzeba jednak uwzględnić koszty dojazdów, utrzymania samochodów, ogrzewania domu, zagospodarowania działki oraz późniejszych remontów, które w mieszkaniu częściowo pokrywane są z funduszu remontowego wspólnoty lub spółdzielni.
Dom z rynku pierwotnego czy wtórnego - co wybrać?
W przypadku domów różnice między rynkiem pierwotnym i wtórnym bywają jeszcze większe niż w przypadku mieszkań. Nowy dom daje możliwość zastosowania nowoczesnych rozwiązań energetycznych, pompy ciepła, ogrzewania podłogowego, rekuperacji czy fotowoltaiki. Nowoczesna izolacja może również znacząco ograniczyć późniejsze koszty ogrzewania.
Starszy dom może być tańszy w zakupie i znajdować się na większej działce w lepiej rozwiniętej lokalizacji, ale dokładna ocena jego stanu technicznego jest niezwykle ważna. Wymiana dachu, instalacji elektrycznej, źródła ciepła, stolarki okiennej czy wykonanie termomodernizacji potrafią pochłonąć znaczną część różnicy pomiędzy ceną starego i nowego budynku.
Przed zakupem domu z rynku wtórnego dobrze jest więc zamówić profesjonalne oględziny techniczne. Wydatek rzędu kilkuset lub kilku tysięcy złotych jest niewielki w porównaniu z ryzykiem odkrycia po zakupie problemów wymagających remontu kosztującego kilkadziesiąt tysięcy złotych.
Koszty budowy również wpływają na ceny nowych nieruchomości
Jednym z powodów, dla których deweloperzy niechętnie obniżają ceny nowych mieszkań i domów, są koszty realizacji inwestycji. Według danych GUS ceny produkcji budowlano-montażowej w lipcu 2026 roku były o 6,2% wyższe niż rok wcześniej.
W przypadku budowy domu szczególnie istotne są rosnące koszty wykonawstwa. Z danych przytaczanych przez Bankier.pl wynikało, że wiosną 2026 roku materiały budowlane pozostawały stosunkowo stabilne, ale wyraźnie drożała robocizna. Całkowity koszt doprowadzenia domu do stanu deweloperskiego w kwietniu był około 4,8% wyższy niż rok wcześniej.
To ważna informacja także dla osób zastanawiających się, czy zamiast kupować gotowy dom lepiej nabyć działkę i rozpocząć własną budowę. Samodzielna realizacja nadal może być atrakcyjna finansowo, szczególnie poza największymi aglomeracjami, jednak należy zakładać odpowiedni margines bezpieczeństwa w budżecie. Cena działki i projektu to dopiero początek wydatków.
Podaż nowych mieszkań i domów w 2026 roku
Nie można analizować przyszłych cen bez spojrzenia na to, ile nowych nieruchomości trafia na rynek. Dane GUS za okres od stycznia do lipca 2026 roku pokazują, że liczba mieszkań oddanych do użytkowania była o 3,2% większa niż rok wcześniej. O 3,3% wzrosła liczba mieszkań, których budowę rozpoczęto, natomiast liczba mieszkań objętych pozwoleniami na budowę lub zgłoszeniami z projektem zwiększyła się aż o 15,7%.
Interesująca jest także aktywność osób budujących na własne potrzeby. W pierwszym półroczu inwestorzy indywidualni oddali do użytkowania 34,1 tys. mieszkań, o 4,2% więcej niż rok wcześniej. Przeciętna powierzchnia lokalu oddawanego w budownictwie indywidualnym wynosiła aż 139,3 m², podczas gdy w budownictwie przeznaczonym na sprzedaż lub wynajem było to 62,7 m².
Pokazuje to, że pomimo wysokich kosztów własny dom nadal pozostaje ważnym elementem polskiego rynku mieszkaniowego, szczególnie poza centrami największych miast.
Kredyty hipoteczne mogą ponownie zwiększać popyt na nieruchomości
Jednym z najważniejszych czynników wpływających na ceny mieszkań i domów w 2026 roku pozostaje dostępność kredytów hipotecznych. Im większa zdolność kredytowa gospodarstw domowych i niższy koszt finansowania, tym więcej osób może wejść na rynek.
Dane Biura Informacji Kredytowej pokazują, że w lipcu 2026 roku wartość zapytań o kredyty mieszkaniowe była o 22% wyższa niż rok wcześniej, a liczba osób wnioskujących o finansowanie wzrosła o 11,6%. Średnia wartość wnioskowanego kredytu osiągnęła rekordowe 538,5 tys. zł i była o 9,3% większa niż w lipcu 2025 roku.
Jeszcze bardziej widoczna jest zmiana w faktycznie udzielanych kredytach. W okresie od stycznia do lipca 2026 roku liczba udzielonych kredytów mieszkaniowych była o 45,5% większa niż w analogicznym okresie poprzedniego roku, natomiast ich łączna wartość wzrosła aż o 57,2%.
Rosnąca dostępność finansowania może ograniczać możliwość dużych spadków cen, szczególnie w popularnych lokalizacjach. Jeżeli większa liczba klientów odzyskuje zdolność kredytową, właściciele dobrze położonych nieruchomości oraz deweloperzy mają mniej powodów do udzielania wysokich rabatów.
Czy ceny nieruchomości spadną w drugiej połowie 2026 roku?
Na podstawie danych dostępnych pod koniec sierpnia trudno znaleźć argumenty przemawiające za gwałtownym, ogólnopolskim spadkiem cen mieszkań i domów. Znacznie bardziej prawdopodobny wydaje się dalszy scenariusz zróżnicowania rynku.
W atrakcyjnych dzielnicach Warszawy, Krakowa, Trójmiasta, Wrocławia czy Poznania dobrze wycenione mieszkania nadal mogą utrzymywać wartość lub stopniowo drożeć. Podobnie może wyglądać sytuacja z nowoczesnymi domami znajdującymi się w dobrze skomunikowanych miejscowościach otaczających największe miasta.
Większą presję na obniżki można natomiast obserwować tam, gdzie występuje duża liczba podobnych ofert albo sprzedający wystawili nieruchomości po cenach oderwanych od możliwości finansowych lokalnych nabywców. W takich przypadkach oficjalna średnia dla miasta może pozostawać stabilna, a konkretną nieruchomość będzie można kupić po kilkuprocentowej negocjacji.
Warto również odróżniać spadek nominalny od realnego. Jeżeli mieszkanie kosztuje tyle samo co rok wcześniej, ale ceny pozostałych dóbr i usług wzrosły o kilka procent, realna wartość nieruchomości spadła. Takie zjawisko w 2026 roku widać już na części rynków wtórnych.
Czy warto kupić mieszkanie lub dom w 2026 roku?
Osoby kupujące nieruchomość na własne potrzeby nie powinny podejmować decyzji wyłącznie na podstawie prognoz dotyczących tego, czy ceny za pół roku będą o 2–3% wyższe lub niższe. Przy zakupie mieszkania albo domu na kilkanaście czy kilkadziesiąt lat znacznie ważniejsze są lokalizacja, jakość budynku, układ pomieszczeń, koszty eksploatacji i możliwość komfortowego finansowania zakupu.
2026 rok daje jednocześnie kupującym nieco więcej czasu na analizę niż okresy największego boomu cenowego. W wielu segmentach rynek stał się bardziej zrównoważony, a nie każda atrakcyjna oferta znika w ciągu kilku dni. Szczególnie na rynku wtórnym warto próbować negocjacji.
Przed zakupem dobrze jest porównać nie tylko ceny za metr kwadratowy, lecz całkowite koszty. W przypadku mieszkania deweloperskiego należy doliczyć wykończenie, miejsce postojowe oraz ewentualną komórkę lokatorską. Przy mieszkaniu z rynku wtórnego trzeba uwzględnić podatek PCC, jeśli dana transakcja podlega opodatkowaniu, oraz możliwy remont. W przypadku domu dochodzą koszty utrzymania działki, ogrzewania, dojazdów, konserwacji budynku oraz przyszłych napraw.
Dom czy mieszkanie - co bardziej opłaca się w 2026 roku?
Pod względem ceny jednego metra kwadratowego dom nadal może wyglądać atrakcyjniej niż mieszkanie w dużym mieście. Szczególnie widoczne jest to na przedmieściach, gdzie cena 100–120-metrowego szeregowca lub bliźniaka może być zbliżona do ceny znacznie mniejszego mieszkania w dobrej dzielnicy miasta.
Nie należy jednak porównywać wyłącznie ceny za metr. Dom oznacza zazwyczaj większą powierzchnię, a więc również wyższy całkowity koszt zakupu. Dochodzą wydatki na działkę, ogród, ogrodzenie, podjazd, ogrzewanie czy bieżące remonty. Mieszkanie może być natomiast droższe za metr, ale często pozwala ograniczyć potrzebę posiadania dwóch samochodów i zapewnia łatwiejszy dostęp do szkół, sklepów oraz komunikacji publicznej.
Dla rodziny planującej zakup większego mieszkania warto więc wykonać równoległą kalkulację dla domu lub segmentu w miejscowości podmiejskiej. Przy obecnych cenach różnica może okazać się znacznie mniejsza, niż sugerowałby sam metraż nieruchomości.
Ceny mieszkań i domów w 2026 roku - podsumowanie
Dostępne dane pokazują, że 2026 rok nie przyniósł załamania cen nieruchomości w Polsce. W pierwszym kwartale ceny lokali mieszkalnych były według GUS o 6% wyższe niż rok wcześniej, przy czym wzrost na rynku pierwotnym wyniósł 6,8%, a na wtórnym 5,2%. W kolejnych miesiącach w wielu miastach dynamika zaczęła jednak wyhamowywać, a w części lokalizacji ceny w ujęciu realnym już spadają.
Rynek pierwotny wspierają wysokie koszty budowy oraz ponownie rosnący popyt kredytowy, dlatego deweloperzy nie mają obecnie silnej motywacji do masowego obniżania cen. Na rynku wtórnym sytuacja jest bardziej zróżnicowana i właśnie tam można częściej znaleźć przestrzeń do negocjacji.
Osobną kategorią są domy jednorodzinne. W pierwszym kwartale 2026 roku w największych miastach ich ceny transakcyjne ponownie wzrosły i w wielu przypadkach rosły szybciej niż ceny dużych mieszkań. Jednocześnie deweloperzy coraz częściej proponują mniejsze domy, szeregowce i bliźniaki, dzięki czemu segment ten staje się realną alternatywą dla rodzin rozważających zakup dużego mieszkania.
Najważniejszy wniosek dla kupującego jest jednak prosty: w 2026 roku nie istnieje już jeden polski rynek nieruchomości. Ceny mieszkań i domów coraz mocniej zależą od lokalizacji, standardu oraz podaży w konkretnym miejscu. Zamiast czekać na ogólnopolską przecenę, warto obserwować wybrany lokalny rynek, porównywać podobne oferty i negocjować cenę każdej nieruchomości indywidualnie.
Źródło: Zespół redakcyjny portalu zbudujmydom.pl






